Z pilockich podróży – Etiopia: właściwe życzenie we właściwym czasie / Ewa Chojnowska

Ewa Chojnowska

Ewa Chojnowska z jednym ze swoich młodych etiopskich przyjaciół

To historia o biednym pucybucie, chciałoby się powiedzieć trochę jak z bajki, ale jednak prawdziwa. Z pilockich podróży – tym razem do Etiopii. W roli „dobrej wróżki” dziewczyna z Polski – Ewa Chojnowska (na zdjęciu – choć pewnie zaprotestowałaby, gdyby wiedziała, że w „roli wróżki” została przeze mnie, czy też powiedzmy – przez los – w tej narracji obsadzona). Pucybut to biedny chłopak z ulicy, o imieniu Alemu, który miał szczęście we właściwym momencie wypowiedzieć właściwe życzenie.

Życzenie, które się spełniło.

Ali szoruje codziennie buty na ulicy Lalibeli, zarabiając mniej niż dolara, co pozwala mu przeżyć kolejny dzień. Etiopska codzienność wielu dzieciaków z biednych wiosek. I raz na tej ulicy, dostaje być może szansę, która odmieni jego życie. Tak pisze o tym spotkaniu Ewa podróżująca często do Etiopii:

Lalibela. Miasto skromne. Można było odnieść wrażenie, że zbudowane zostało wzdłuż jednej ulicy, gdzie postawiono hoteliki, restauracyjki czy tukule, charakterystyczne lokalne domki. Znając siebie wiedziałam, że bez wieczornego spaceru się nie obędzie, gdyż to najlepszy sposób na bezpośredni kontakt z miejscową ludnością.

I tak przed kolacją ruszyłam w miasto.

Jak zwykle momentalnie dookoła pojawiła się gromadka dzieci. Niejednokrotnie w różnych przewodnikach i książkach spotykałam się z informacją, że takie sytuacje mają miejsce. Ale mnie te otoczenie nie przeszkadzało. Przekrój moich nowych towarzyszy był różny: młodsi i starsi, chłopcy i dziewczynki, w tradycyjnych białych strojach i w ubraniach współczesnych, w butach i bez. Były dzieci pewnie w wieku przedszkolnym, oczywiście do przedszkola nie uczęszczające i lokalni lowelasi, w ciemnych okularach, kołyszący się raz w lewo raz w prawo. Dzieciaczki łapały za dłonie, dotykały moich prostych włosów. Na każde pytanie z chęcią odpowiadały. Ich angielszczyzna była imponująca. W ciągu kilku minut poznałam całą gromadkę z imienia wraz z zainteresowaniami. Potem zaproponowały zabawę w państwa-miasta: ja podaje nazwę kraju a one stolicę i odwrotnie. Byłam zaskoczona, że dziesięcioletnie dzieci mogą już mieć taka wiedzę! Orientowali się nawet w najmniejszych państwach Europy czy Azji. Brawo! Ale o dziwo, najbardziej problematyczne okazały się kraje Afryki. Moją uwagę zwrócił chłopiec stojący tuż obok mnie. Dlaczego? Nie wiem. Nie był przeraźliwie chudy czy w obdartych ubraniach. Nie był też duszą towarzystwa. Razem ze wszystkimi bawił się w państwa-miasta. W pewnej chwili podszedł do mnie i zapytał, czy nie kupiłabym mu słownika angielsko-amharskiego, ponieważ chciałby być mądrzejszy. PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ…

Trudne życie w sercu Afryki

Kontakty młodego  Etiopczyka z Polakami, po pierwszej rozmowie i po otrzymaniu książki o którą prosił,  mają dalszy ciąg. Na przykładzie trudnego życia Alego, można z zapisków Ewy poznać warunki dziecięcej codzienności w Etiopii:

Chłopiec chodzi do dziewiątej klasy i ma 17 lat. Jak się zdążyłam zorientować, jest kilka klas do tyłu, co teraz nie przeszkadzało mu osiągać dobre wyniki. Dlaczego? Jego rodziców nie było stać na edukację. Teraz zdecydował się opuścić swój dom rodzinny ponad 40 km do Lalibeli, by kontynuować naukę i żyć na własną rękę. Sam wynajmuje pokój. Pracuje w mieście jako pucybut, zarabiając ok. 20 birrów dziennie (czyli niewiele ponad dolara). Miesięczny koszt utrzymania na bardzo skromnym poziomie to ok. 50 Euro. Po jego posturze nie można mieć wątpliwości, że jest niedożywiony. Z resztą sam przyznał, że czasem nie ma siły iść na zajęcie i zostaje na ulicy by czyścić buty. PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ…

I tak przy okazji wyjazdów do Etiopii, podróżujący z ‚Logos Travel Marek Śliwka’ mają okazję poznać Alego, którego odwaga, by poprosić nieznaną białą dziewczynę o słownik, rzeczywiście odmieniła jego życie – o czym poniżej we fragmencie z bloga pilotki. Ali jest już stałym gościem podczas wizyt grup Ewy w Lalibeli i jego wyniki w nauce są bacznie obserwowane. Ambicją chłopca są studia medyczne:

Alemu właśnie kończyły się wakacje. Rozpoczyna swój ostatni rok nauki [w szkole średniej]. Gdy miał czas wolny jeździł do swojej mamy pomagać na wsi. Wracał też do Lalibeli by pracować niezmiennie jako pucybut. Odkłada pieniądze.

Chce podczas roku szkolnego skupić się na nauce. Jego mama jest bardzo zadowolona z wyników nauki i trzyma za niego kciuki. Motywuje go, żeby wykorzystał szansę, którą mu dajemy. Luel [lokalny przewodnik] będąc na miejscu kontroluje wydawane przez niego pieniądze, które otrzymuje, planuje koszty jego potrzeb. Nie chcemy być oszukiwani.

Po smakowitej kolacji, zapytałam czy zabrał ze sobą świadectwo podsumowujące jego ostatni rok nauki. Z uśmiechem wyjął z kieszeni różowy rulonik. Luel objaśnił mi, że oceny z pierwszej kolumny pokazują oceny sprzed podjęcia decyzji o pomocy, w drugiej po pierwszym wsparciu a w trzeciej średnia wyników z całego roku. I kolejna niespodzianka. . . Spojrzałam na Alemu. Na jego czarnej jak sadza twarzy świeciły się dumnie oczy i radosny uśmiech… PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ…

Więcej o historii młodego etiopskiego chłopaka przeczytasz na podróżniczo-pilockiej stronie: EwaChojnowska.pl – chronologicznie:

Spacer po Lalibeli

Powrót do Lalibeli – Chłopiec od słownika

Alemu – szansa

Przed Alemu jeszcze długa droga edukacji. Nie każdemu podróżującemu do dalekich krajów jest dane spotykać w tym samym miejscu, tych samych ludzi, i to więcej niż jeden raz. A możliwość regularnej pomocy, jeżeli rzeczywiście możliwej i adekwatnej, jest już wyjątkowo rzadką okazją by dzięki turystycznym wojażom zrobić coś dobrego. Stąd historia Alemu – mam nadzieję, nie po raz ostatni znajduje właściwe sobie miejsce tutaj, na naszej zawodowej stronie PilociWycieczek.pl

Wspólna fotografia Ewy (z jej zbiorów) i Alemu:

Alemu

autor: Piotr Kruczek
@LINKEDIN / @FACEBOOK / @TWITTER / @GOLDENLINE / @GOOGLE+

Zdjęcia ze zbiorów Ewa Chojnowskiej - EwaChojnowska.pl

Obserwuj także: Ewa Chojnowska @ FACEBOOK
 
Reklamy

4 responses to “Z pilockich podróży – Etiopia: właściwe życzenie we właściwym czasie / Ewa Chojnowska

  1. Pingback: Jerozolimski pępek świata – z ciekawych blogów / Tomasz Bobrzynski PHOTOGRAPHY | PilociWycieczek.pl·

  2. Pingback: Doża i jego pałac | PilociWycieczek.pl·

  3. Pingback: Jak nie zniszczyć wizerunku Polski w Gruzji? / Podróżniccy.pl | PilociWycieczek.pl·

  4. Pingback: Z ciekawych blogów: AMERYKAŃSKA MAPA I TERYTORIUM / Wizja lokalna | PilociWycieczek.pl·

Możliwość komentowania jest wyłączona.