Incentive i pilot wycieczek / BLOG PilociWycieczek.pl

Piotr Kruczek ferrari

Na zdjęciu autor – z wyjazdu incentive z firmą Martyny Wojciechowskiej

Imprezy wyjazdowe sygnowane określeniem incentive to obecnie coraz większy sektor branży turystycznej w Polsce. Mieszczą się w nim m.in. wyjazdy turystyczne zlecane przez biznes – dla grup pracowników firm, dla partnerów rynkowych, dla najlepszych klientów, dla zwycięzców firmowych konkursów. W skrócie mówiąc są to tzw. wyjazdy motywacyjne.

Kilka porad i informacji z własnego doświadczenia przedstawiam tutaj w odpowiedzi na otrzymane pytanie:

…piszesz, że Twoją specjalizacją są imprezy o charakterze incentive. Jest to temat, który żywo mnie [jako pilotkę] interesuje. Moim marzeniem jest właśnie praca w tej dziedzinie. Obecnie znajduję się w kluczowym momencie, gdyż właśnie ukończyłam studia i z niecierpliwością myślę już o kolejnym wyjeździe pilota/rezydenta. (…) Chciałabym zapytać, czy mógłbyś polecić, poradzić, może coś podpowiedzieć, w jaki sposób rozpocząć pracę przy imprezach incentive? Do kogo się zwrócić, a może jest ktoś kto poszukuje aktualnie nowych pracowników? Będę wdzięczna za informację…

Inna specyfika

Odpowiadając koleżance po fachu nakreślę najpierw pewną specyfikę imprez motywacyjnych.

Tzw.  incentiv‚y są często organizowane na najwyższym poziomie świadczeń (wysokie budżety), przez firmy specjalizujące się głównie, lub tylko i wyłącznie w obsłudze klienta biznesowego, korporacyjnego. Wiem, że są wielkie firmy wysyłające w podróże nagrodowe taką ilość swoich klientów, że mniej ich ma niejedno biuro podróży.  To wpływa także na świadomość i obycie turystyczne takiego klienta, zarówno po stronie firmy zlecającej organizacje imprezy dla swoich gości/klientów/partnerów, jak i po stronie uczestników.

Dla biura podróży i dla obsługi, w tym i dla pilota oznacza to zwykle, że ma do czynienia po pierwsze z jednym dużym klientem, który płaci za całość (obsługiwałem już  nawet zlecenia o łącznym budżecie kilku milionów złotych), po drugie: uczestnikami imprezy są często osoby bardzo majętne i  przyzwyczajone nieraz do najwyższych standardów usług. Firma, która z biurem podróży ustala szczegóły wyjazdu praktycznie zawsze dba więc o szczegóły, znając wymagania swoich gości zaproszonych do udziału. Najlepsze jest to, że ci goście mają w większości przypadków dokładne porównanie tego, co w tym samym aspekcie proponuje konkurencja gospodarza imprezy. Biznes więc szczególnie dba o poziom tych ofert zamawianych w biurach podróży.

Nie można też powiedzieć, że incentive to tzw. wycieczki zakładowe. Takie ujęcie tematu to raczej pomyłka – to nie ta sama półka. I dlatego też się mówi, że na imprezy typu incentive poszukiwani są specjaliści z najwyższej półki

Piloci wycieczek na imprezy incentive

Spotykałem  pilotów (czasem na jednym wyjeździe pracuje nas nawet kilku) obsługujących incentivy (tak branżowo się je określa) pracujących bez długiego doświadczenia. To już organizator czyli biuro podróży sam dobiera sobie zespół. Natomiast w przypadku pracy z – nieraz bardzo trudnym – klientem biznesowym liczą się już cechy, które wypracowuje się latami:
– wysoka kultura pracy i relacji interpersonalnych, doświadczenie, opanowanie, elastyczność ale i zdecydowanie, asertywność i zarazem akceptacja różnych oczekiwań i wymagań z umiejętnością odpowiedniego ich spełnienia (profesjonalne działanie), umiejętność funkcjonowania w stresie, pogoda ducha, poczucie humoru, dyplomacja, przygotowanie na nieprzygotowane.
– liczą się też bardzo takie cechy jak dyskrecja, zaufanie, zdolność do integracji z grupą, wyczucie co wolno a co nie, kiedy można coś powiedzieć, a kiedy nie, kiedy należy zachować się w taki sposób, a kiedy w inny, jak zareagować w danym momencie, a kiedy lepiej nie reagować wcale; jak zażegnać kryzys, czy też jak rozwiązać poważny problem spowodowany zachowaniem uczestników.

Warto tu dodać, że zwykły turysta a uczestnik imprezy inecentive, nie zawsze muszą mieć wiele wspólnego. I ze strony pilota podejście typu: nie uznaję „świętych krów”, niekoniecznie jest adekwatne – bo rzeczywiście takowych nie ma – po prostu z klientem i z tego typu imprezami trzeba sobie umieć radzić i siebie w nich odnaleźć. Zdecydowanie nie jest to turystyka dla każdego pilota, co nie znaczy, że przy tym wszystkim nie należy spełnić najwyższych oczekiwań w zakresie typowo przewodnickim i pilockim, wiedząc wszystko o obsłudze turystyki i nie popełniając żadnego błędu. Błędy potrafią dużo kosztować – najmniej: karierę pilota w danej firmie.

Klient biznesowy jest przyzwyczajony do twardego egzekwowania zamówionych usług, czy też do konsekwentnej realizacji swoich wymagań. Wszystko to w kulturze biznesowej, albo wręcz przeciwnie – na pełnym luzie, co nie znaczy, że pilot może pozwolić sobie na jakikolwiek brak profesjonalizmu. Nawet w środku nocy, czy w środku zabawy, w której towarzyszy klientom. Bo to kolejny ważny element: wiedza, kiedy z klientem być do końca, jak umiejętnie odnaleźć się w towarzystwie osób z różnych sfer życia (tak i top menedżerów, jak i dziennikarzy, czy fryzjerów albo handlowców czy prawników).

Biura podróży zlecają więc obsługę tego typu imprez zazwyczaj bardzo dobrym specjalistom – sprawdzonym i zaufanym, albo też i z najlepszymi referencjami na rynku. A takich osób jest niemało. Kolejka do pracy na tych imprezach jest raczej długa, szczególnie, że należą do najlepiej płatnych. Nie zawsze jednak konkretny pilot odpowiada danemu organizatorowi, czy też nawet danemu typowi klienta. Zazwyczaj zespoły incentive czy też krąg współpracowników jednego biura wysyłanych do pracy na tych wyjazdach jest zamknięty i wcale niełatwo (co nie znaczy, że jest to niemożliwe) do nich się dostać.

O jakich imprezach mowa

Mowa o pracy z prezesami i wysokimi menadżerami najbardziej znanych marek, których nazwy mówią wszystko wszystkim. Mowa o wyjazdach najlepszych pracowników danych firm, którzy doskonale się znają, a na integrację w tej grupie mają czas tylko na podobnych wypadach. Zdarzają się grupy specyficzne: np. raz miałem grupę kilkunastu redaktorów naczelnych najważniejszych polskich gazet i magazynów.

Wyjazdy te łączą elementy konferencji czy też narad firmowych z wypoczynkiem. Więc i pracowałem np. na konferencji dużej marki kosmetycznej, w której uczestniczyło kilka tysięcy (głównie) pań z całej Europy środkowej i wschodniej. Obsługiwałem wyjazdy i na wielkie imprezy sportowe (np. Olimpiada w Pekinie) czy też na wielkie imprezy targowe (np. Expo w Szanghaju), czy też na mecze (rekordy popularności biją mecze FC Barcelona, ale zdarzył mi się wyjazd do Argentyny specjalnie na mecz Argentyna-Urugwaj pod Andami), na wyścigi Formuły 1, firmowe wyścigi na torach wyścigowych, jazdy samochodami terenowymi (safari), rejsy wykwintnymi statkami wycieczkowymi, loty balonami, helikopterami. Rekordem był chyba lot w nieważkości dla zwycięzców jednego z ogólnopolskich konkursów. Można takich ciekawych programów wymieniać o wiele więcej, ale chodzi o to, by pokazać o jakim typie turystyki mówimy: o najbardziej wymagającym, nieraz wyjątkowo specyficznym i charakteryzującym się najwyższym poziomem profesjonalizmu.

Choć i zdarzają się kwiatki typu ‚impreza incentive’ w budżecie standardowej wycieczki. A wymagania klientów? Zazwyczaj nieprzystające do budżetu…

Gdzie szukać takiej pracy

Na pierwszy rzut oka to wygląda prosto: wystarczy wyszukać odpowiedzi na hasło ‚incentive‚ czy też ‚wyjazdy motywacyjne dla firm’ itd.  Firm mniejszych i większych oferujących grupowe wyjazdy biznesowe jest wiele. W rzeczywistości jednak w niewielkim stopniu rynek pracy przy obsłudze takich wyjazdów jest otwarty. Wydaje mi się, że poza cierpliwym pukaniem do wielu zamkniętych drzwi, trzeba też wypracowywać sobie swoją pozycję na rynku. Szczególnie, że sektor tej turystyki taki mały nie jest, a ja sam pilotując przeciętnie  do 30-tu imprez rocznie, aż ponad 80% z nich mogę określić jako incentive.

Wypowiedzi z jednej dyskusji

Przedstawiam jeszcze kilka wypowiedzi różnych specjalistów turystyki z dyskusji sprzed kilku lat, ale ciągle pozostającej aktualną (zobacz całość) :

              Agnieszka Nadstawnalatawiec.eu:

Ja zwykle mówię, że jak ktos szuka pracy w turystyce dlatego że kocha podróże, to lepiej niech poszuka pracy, gdzie na nie dobrze zarobi.
Analogicznie – jak w eventach bo lubi imprezki – to niech sie od firm eventowych trzyma lepiej z daleka.
Ale to tylko powiedzonko…

Nie chce tu byc postrzegana w kategorii mentora ale pozwole sobie na mini uporządkowanie:

Po 1 – incentive to owszem przemieszczanie sie, ale niekoniecznie podróze i turystyka, choc nierzadko sie to łaczy. Wiec cechę :kocham podroze” zamienilabym na „dyspozycyjnosc” i „gotowosc do naglego przemieszczania sie”🙂 Pamietajmy: podróz to jest dla klienta – a dla nas – robota jak kazda inna. Znajomośc tras jest niezlym startem (jak w moim przypadku osobistym:-) – ale dziś czytajac CV kandydatów na 1 miejscu patrzę na cechy charakteru i zainteresowania – i opłaca mi sie to :-)))))

Po 2 – turystyka i cala branza spotkan MICE (a wiec i incentive) to sektor z wciąz slabawym wykształceniem zawodowym i wszyscy uprawialismy kiedys partyzantkę. Dlatego zachęcam początkujących do poszukiwania fajnego pierwszego pracodawcy, który nie sprawi, ze znienawidzicie te robote – bo i tak moze sie stać, gdy spróbujecie. Dopiero jak zaczniecie okaże sie WSZYSTKO. Tylko zaczynajcie, nie czekajcie!

Życze samych swiadomych wyborów.
(bo tu musze przyznać Ewie M. że ciężka to robota jak malo ktora bo to pomieszanie dyplomacji z nieustanną potrzeba kreatywności i nierzadko ciężką pracą fizyczną pod presją czasu i w stresie).

              Michał Lojmicetime.pl

Z naszego doświadczenia (czyli mocno subiektywnie) incentive to w 2% podróż, 96% przekazanie emocji uczestnikom wyjazdu, 2% to połączenie podróży z eventem. Bez kochania podróży o tych 96% można łatwo zapomnieć w natłoku typowej organizacyjnej roboty.

              Ewa Mielczarekincentive manager w Neckerman Polska

(…) Jeśli nie masz doświadczenia teraz szanse masz bliskie zeru, bo nikomu nie opłaca się teraz uczyć – chcą ludzi z doświadczeniem gotowych do pracy teraz zaraz. Prędzej na początek uderzałabym do firm eventowych i agencji tego typu a nie do pracy przy incentivach. (…) Proponuje najpierw zgłębienie tematu czym incentive jest i na czym polega. Dopiero zrozumienie jego istoty pozwoli Ci być bardziej przekonywującą na rozmowach itd. Literatury fachowej niestety nie ma zbyt wiele, ale w necie znajdziesz całkiem sporo materiałów.

             Joanna Trybowska – pilot

Myślę, ze w Polsce rzeczywiście chyba nie ma uczelni kształcącej ludzi dla branży incentive. Jednocześnie zastanawiam się, czy tych umiejętności można się nauczyć inaczej niż w praktyce. Poza tym myślę, że branża incentive jest na tyle specyficzna, ze nawet najlepiej wyszkolony pracownik, który z jakiegoś powodu się do tego nie nadaje (nie ma odpowiednich cech charakteru lub osobowości) i tak nie będzie dobrze pracował w naszej branży.  (…) Trudność imprezy nie jest zależna od ilości osób.

Piotr Kruczek - zobacz kategorię: BLOG
@LINKEDIN / @FACEBOOK / @TWITTER / @GOLDENLINE / @GOOGLE+

2 responses to “Incentive i pilot wycieczek / BLOG PilociWycieczek.pl

  1. Pingback: ZLECENIA PILOTAŻU WYCIECZEK – zobacz kilkadziesiąt ostatnich ofert / SMS PilociWycieczek.pl | PilociWycieczek.pl·

  2. Pingback: “InDREAMS WYPRAWY” – poszukiwani piloci o specjalizacji INCENTIVE | PilociWycieczek.pl·

Możliwość komentowania jest wyłączona.