Ile zarabia pilot wycieczek – stawki minimalne

stawki

Zobacz też: ZAROBKI PILOTA JAK WYCENIĆ SWOJĄ PRACĘ

Echem rozeszła się stawka zaproponowana przez jednego ze znanych organizatorów – 300 zł (nawet bez dopytywania czy przed czy po podatku) za cały, następujący wyjazd:

… pilotów do Amsterdamu w terminie (…) Wymagana znajomość Amsterdamu…

Krawiec kraje…

Każdy organizator sam kalkuluje swój budżet i sam negocjuje stawki, ale obawiam się, że propozycja 100 zł za dzień pracy pilota wycieczek może już narażać na… wyrażę się eufemistycznie: oddźwięk

Jako swoją odpowiedź przytoczę mój krótki komentarz do info o dyskusji na ten temat:

…w 1997 roku stawka za dzień dla mnie wynosiła 150 zł i to dla początkującego pilota… 

Zdecydowanie nie było to mniej. Może za rezydenturę, długą kilkumiesięczną tak, ale nie za pilotaż.

Osobom zainteresowanym (jeśli w ogóle takie się znajdą) pracować za jakiś tam ułamek normalnego wynagrodzenia obsługującego wyjazdy  pilota i to na dodatek znającego miasto – przypomnę choćby, że więcej za kilka godzin swojej pracy bierze przewodnik znający to miasto. Za kilka godzin swojej pracy… a tu mowa o trzech dobach.

…tak, że na kawę nie starczy

100 zł na dzień (bez znaczenia czy netto czy brutto) to średnio około 4 zł za godzinę (na kawę po nieprzespanej nocy nie wystarczy, ba nawet na najtańszą kanapkę w fast foodzie) i to przy założeniu 24h odpowiedzialności i dyspozycyjności, nie wymieniając kosztów kursu, warsztatu, itd. I może dodam: warto szanować swój czas, swoje przygotowanie. A kawa to pewnie więcej niż 1 EURO, kanapka powiedzmy od 2 EURO. Ile na to trzeba by w takim przypadku pracować za taką gażę?

Szacunek pracodawcy dla siebie samego, dla pracownika i dla klienta

Po trochu więc wynagrodzenie przewidziane w kalkulacji imprezy jest więc i wizytówką organizatora (nie znam szanujących się firm proponujących takie stawki), ale i wytyczną jego oceny roli pilota i znaczenia klienta. Nie podaję tu celowo nazwy tego organizatora, ani żadnych linków.  I oczywiście nie ma czegoś takiego jak stawki minimalne – omawiana tutaj wydaje mi się jednak poniżej pewnego minimum…

Post scriptum

Dla osób nieobeznanych w temacie: pilot otrzymuje stawkę za dzień pracy (nie ma mowy o żadnych dietach, itd.). Zazwyczaj ustala się ją na zasadzie propozycji kwoty netto za dzień pracy. Najlepsi organizatorzy, przy dobrych budżetach płacą i netto np. 500 zł za dzień pracy doświadczonego specjalisty. Pilot ma zapewnione także te same świadczenia co grupa – wyżywienie, nocleg, transport, ubezpieczenie.

Satysfakcjonujące stawki dla wielu specjalistów to 400 zł netto za dzień pracy (choć to oczywiście bardzo względne), ale przeważają wynagrodzenia niższe – z własnego doświadczenia wiem, że są i organizatorzy uważający że stawka pilota w wysokości 300 zł za dzień należy do wysokich.

Wszystko oczywiście zależy i od typu wyjazdu, od budżetu imprezy, od organizatora, od klienta (są tacy którzy preferują najtańsze wycieczki), od umowy z pilotem (czasem pilot jest zatrudniony na umowę o pracę i od jednej firmy ma stałe, ciągłe zlecenia i opłacony ZUS).

Większość pilotów pracuje jednak jako tzw. osoby prowadzące działalność gospodarczą, albo na umowy zlecenia, łącząc ten zawód ze studiami lub inną pracą.

Piotr Kruczek - zobacz kategorię: BLOG
@LINKEDIN / @FACEBOOK / @TWITTER / @GOLDENLINE / @GOOGLE+

46 responses to “Ile zarabia pilot wycieczek – stawki minimalne

  1. Nie wiem o jakim biurze mówisz i nie chcę tego wiedzieć, ale z mojej kilkuletniej współpracy z dużym biurem podróży mogę powiedzieć, że stawki są coraz mniejsze. Tutaj może dochodzić jeszcze np prowizja, ale oczywiscie niekoniecznie. Z mojej strony mogę powiedzieć, że znam biuro (duże, znane), które nowo upieczonym pilotom proponuje stawkę ok 50 zł za dzień pracy + prowizje…

    • Szczerze mówiąc 50 zł za dzień jest to kwota żenująco niska i raczej nie powinno się na nią zgadzać. Wyjątek wg mnie może stanowić staż, który biuro może proponować nawet za darmo, lub za symboliczne 50 zł dziennie. Przecież godzina korepetycji językowych waha się od 40zł w górę. A przecież pilotem, czy rezydentem ma być osoba ze znajomością języka obcego. Prowizje są odrębnym tematem.

  2. z jednej strony dla nowych osób rosną bariery wejścia – np. duża konkurencja, z drugiej patrząc na takie kwoty to nie wygląda to też poważnie (raczej jak zabawa dla młodzieży cieszącej się, że załapuje się na wyjazd)

  3. Niech ten co jeździ za 50zl/dzień a nawet za tą stówę nie myśli że będzie potem szanowany przez biuro… i niech się potem nie dziwi, jak już będzie chciał profesjonalnie świadczyć swoje usługi, że podana przez przyzwyczajone do takiej sytuacji biuro uzna jego stawkę za zbyt wysoką. Sama dwukrotnie w przypadku naprawdę dużych i znanych organizatorów miałam sytuację, że w zamian za obłożenie większości sezonu (pilotaż nie rezydentura) proponowali mi takie niskie stawki … I to na kierunku niespecjalnie popularnym do pilotowania, więc tłumów chętnych na moje miejsce zapewne nie było.
    Mam też jedno znane biuro, robią świetne imprezy, ale najczęściej najpierw słyszę szefa – wiesz… mało płacę, ale wyjazd jest fajny…🙂

    Po prostu nie bierze się takich imprez! nawet jeśli program jest spełnieniem marzeń.

    Szanujmy się nawzajem i nie psujmy rynku!

    Dzięki Piotr za poruszenie tego delikatnego tematu, bo jest on niezmiernie ważny. Ja bym go jeszcze rozszerzyła o ból z powodu bycia VATowcem :>

    Pozdrowienia i udanego sezonu!

  4. Niestety stawki są coraz śmieszniejsze.. chociaż na kursach nikt przyszłym pilotom nie mówi jakich stawek i za co tak naprawdę powinni wymagać i tylko się zachęca że na majówkę lub inny długi weekend i tak znajdziecie pracę, żeby zdobyć doświadczenie.
    Ale prawdą jest, że coraz więcej biur też proponuje, że na pierwszy wyjazd pojedziecie za półdarmo , żeby Was sprawdzić (nieważne ile lat już jesteście pilotem), a na kolejny biorą kolejnego żeby sprawdzić…
    Albo dostałam propozycję od Sport event żeby do Livigno ( w którym byłam już jako pilot) jechać jako pilot na przejazd i pomocnik rezydenta, na miejscu prowadzić codziennie po 2 h zajęć z 10 osobową grupą jako instruktor narciarski (bo takie uprawnienia mam), po czym dowiedziałam się że w zamian mam nocleg w apartamencie, uczestnictwo w dyskotekach i obiad na stoku (OBIAD WE WŁOSZECH SIĘ NALEŻY KAŻDEMU INSTRUKTOROWI PO ZAREJESTROWANIU SIĘ W BIURZE KOLEI jest to norma, ponadto musisz być zgłoszonym we Włoszech do tamtejszych władz bo mandaty kosztują po 100-200 E za uczenie bez pozwolenia). I co Wam powiem,
    kpina bo w Polsce instruktor najmniej zarabia 30 zł netto za godzinę pracy , mając skipass, a gdzie wynagrodzenie za pilotaż:? i za prace instruktorską? …

    • Masz rację – kpina! Mnie rozwalają oferty pracy „pilot i instruktor w jednym”. Oczywiście za marną stawkę!

  5. Ja kiedyś powiedziałam w jwdnym biurze, że za taką stawkę mogę wejśc do autokaru i sie przedstawić. Mam wrażenie, że od tamtego czasu nic sie nie zmieniło. Proponowane stawki sa coraz to mniejsze. W Słowenii pilot za jeden dzień zarabia 240 euro!!! …

  6. Dokadnie w latach 1997 + 2000 stawk ktr miaem to bzo 150 pln * dieta dolarowa + prowizje. Teraz niektórzy proponują 100 zł netto uważając że to dużo.

  7. Ja daję pilotowi wycieczek szkolnych minimum 170 zł/netto za dzień pracy.

  8. Ciekawy komentarz z punktu widzenia przewodnika bieszczadzkiego:

    Lucyna Beata Pściuk: Ile zarabia pilot? O stawce rzędu 500 zł nie słyszałam, ale nie neguje tego. Mi także zdarza się zarobić w jeden dzień równowartość kilku dniówek. Wiem o kilku organizatorach, którzy płacą pilotowi 50-80 zł dniówką czy jeden kurs np. Bieszczady Londyn. Są młodzi piloci, przeważnie studenci, którzy pracują za wikt i nocleg. Widzę co dzieje się w Bieszczadach, piloci za wszelką cenę usiłują dostać zlecenie, usiłują wejść za grosze w kompetencje przewodników. Już nie dziwią mnie pytania typu: Lucyna jestem na zaporze solińskiej jak mam dojść na Tarnicę, czy jestem w Cisnej jak mam dojechać do Komańczy. W tym roku mówię to z góry nie będę pomagać ani pilotom ani przewodnikom nie znającym terenu spoza Bieszczadow Coraz częściej organizator oszukuje grupy mówiąc, że pilot jest przewodnikiem.

  9. 300 wielodniowe wyjazdy, 400 – 450 jednodniówki (noc+dzień+noc)

  10. Jeszcze w latach 90 i na poczatku 2000 biur bylo niewiele, były bardziej profesjonalne, i mialy zdecydowane większy portfel zamowień, przypadających na jedno biuro. Dotyczy to i przyjazdówki i wyjazdówki. Oczywiście zdarzały sie jakies „krzaki”, ale przynajmniej wiadomo bylo, kogo omijać z daleka. Potem, wielu referentów, pilotów, a także transportowcow stwierdzilo, ze więcej zarobią organizując wycieczki samodzielnie i pozakładali juz nawet nie krzaki, a krzaczki, bez kapitalu, bez dobrego rozeznania rynku. No i zaczęly sie klopoty. Zeby konkurowac z innymi ( głównie swoimi byłymi pracodawcami) trzeba wycieczke sprzedac tanio. Wiec oszczedzaja na wszystkim, zeby jak najwięcej pieniedzy w kieszeni zostalo. A ze wiekszosc doskonale zna rózne kruczki ( sorry Piotrze) wycieczkowe, to zakładają, ze pilot i kierowca zawsze cos tam sobie dorobią, wiec niech sie ciesza, ze w ogole jadą. A piloci biorący takie zlecenia jeszcze ich w tym mniemaniu utwierdzają. I koło sie zamyka. Gdyby nikt tych imprez nie chciał obsłużyć, to ta polityka cenowa szybko uległaby korekcie. Albo takie biura straciłyby rację bytu. A tak… To jest jak jest. Temu, kto do tej Holandii pojedzie ( bo na pewno ktos pojedzie ) życzę udanej wycieczki i wielu wielu innych za podobną stawkę. Kiedy po kilku latach pracy nie będzie go stac nawet na nowe skarpetki, nie mowiąc o załozeniu rodziny, wzięciu kredytu itp, bedzie mogł mieć pretensje tylko do siebie… ((((

  11. Miło mi, tylko tu nie ma się z czego cieszyć..niestety…

  12. To jest zwykłe naciąganie ( stawki 0, 50, 100 zl ).Takie pieniądze powinny być normą jedynie w przypadku wyjazdów stażowych, gdzie poznajemy nowe destynacje.Oczywiście zamęt deregulacyjny nie pomaga..Problem jest jednak szerszy i leży w wadliwym uregulowaniu calego rynku usług turytycznych w Polsce ale też w zwyczyaju, który się uksztaltował i zbliża nasz kraj do specyfiki blisko – wschodniej, gdzie kadrę biur, pilotów, guide’ów, kierowców wykorzystuje się do granic mozliwości.Sytuacja lkientów, ich prawo do rzetelenego rozpatrzenia reklamacji to osobny temat.Analogia jest jednak bezpośrednia: stosunek organizatorów do klienta odbija się na podobnym traktowaniu własnych pracowników.Prosty przykład – pracując przez cały sezon dla międzynarodowego tour-operatora, jeżdżąc z grupami po Polsce, Austrii, Czechach i sąsiednich krajach, zarabiałem z napiwkami i prowizjami od optional tours, od dwóch do trzech tysięcy Euro miesięcznie, już po odliczeniu podatków.Do tego w każdym ważniejszym mieście był przewodnik lokalny, bagaże były zawsze wnoszone przez obsługę hotelową, bezpośrednio z autokaru.Jak zupełnie inny był komfort pracy.Grafik wyjazdów znałem już na początku seoznu aż do października.Rezydent w brytyjskim biurze dostaje wprawdzie zasadniczą pensję tylko w wysokości ok 500 GBP ale do tego napiwki i prowizje często potrajają mu tą kwotę.I to są stawki wyjściowe i nikt poważny tutaj nie szuka oszczędności bo jego image byłby szybko zagrożony.Biuro nie oszczędza na hotelach usługodawcach, transporcie.Za niedoróbki płaci się wysokie odszkodowania i naraża na czarny PR konkurencji i mediów.A u nas?Sami wiecie, co tu więcej pisać..No chyba,że ktoś faktycznie dziala prężnie w sektorze incentive bądź u sprawnego organizatora egzotyki lecz przecież, nie tych, topowych segmentów dotyczyła refleksja Piotra.

  13. Ja stosuję takie stawki dzienne /netto/: usługa w j. polskim: kraj (260 zł), zagranica (360 zł), usługa w jezyku obcym 400 zł + vat (23%). woj. lubuskie. pilot / przewodnik.

  14. Pieniądze zawsze wywołują emocje, co zresztą widać po liczbie postów🙂 moim zdaniem deregulacja to zasłona dymna do próby obniżenia stawek pilockich. NIe sądzę jednak, by biura nagminnie podejmowały ryzyko wsadzania do autokarów ludzi z ulicy. 48 wk.. klientów to mega czarny buzz marketing. Dlatego nie dajmy się zwieść mitycznej deregulacji i szanujmy swą pracę. Wiem, że to utopia by trzymać jednakowe ceny, ale przynajmniej nie schodżmy poniżej jakiegoś sensownego poziomu. Z czasem biura zrozumieją, że chleb kosztuje 3 zł a pilot co najmniej 250 za dobę

  15. A może stwórzmy organizację pilotów profesjonalnych/zawodowych, która będzie promowała solidną jakość naszych usług ale też okreslała co roku stawkę minimalną jaką jej członkowie pobierają za dzień pracy, z uwzględnieniem stref geograficznych i charakteru zleceń?Jeżeli większość „zawodowców” , tych cenionych przez biura i klientów, wstąpi do takiego, swoistego i oczywiście, w pełni dobrowlonego cechu, wówczas organizatorom pozostanie wybór: sprawdzony pilot, wzmacniający markę biura albo hazard z nieszanującym siebie ani wykonywanej profesji, amatorem.Nie ma obawy, takie rozwiązanie, tylko zwiększy ilość pracy dla tych zrzeszonych a rekrutować ludzi przypadkowych będą te biura, z którymi i tak nie chcemy współpracować.Ponadto takie
    stowarzyszenie czy organizacja mogłaby sama szkolić młodych, ambitnych adeptów i nie tylko pozyskiwac tym środki na dzialalność statutową ale też zapewnić jednolitą jakość szkolenia kadr.Zalążek już mamy w postaci Grona i tej strony.Co o tym myslicie Koleżanki i Koledzy?A czacznijmy wreszcie bronić warunków naszej ciężkiej pracy!Przejmijmy inicjatywę..Takim przewodnikom austriackim wyszło to tylko na dobre.Wiedzą za co i jak pracują.U nas byłaby to tylko ochrona podstawowych standardów i konsekwentne promowanie najleopszych rozwiązań.Taki instytucjonalny upgrade dawnego projektu Dobra Turystyka.Zaznaczam,że to pomysł autorski i ciekaw jestem zdania innych, w tym redakcji serwisu.

    • świetny pomysł, w jedności siła… prawo broni kierowcę a kto i co nas broni? A co do stawek? Dobra praca jest warta dobrej zapłaty… nie dajmy się zwieść fascynacji gps, rozmaitym nawigatorom… Zjednoczeni mamy szansę na dobrą zapłatę, taka forma związku zawodowego, Jeśli Ministerstwo nas dereguluje to uregulujmy to sami

  16. ja jestem za – choć z drugiej strony są już stowarzyszenia… dużo ich jest i moim zdaniem to jest ich właśnie rola: występowanie w interesach swoich członków… czy też całej grupy zawodowej

  17. Piotrze, o stowarzyszeniach pilotów możesz napisać następny artykuł bo wg mnie nie znajdziesz żadnego które lobbuje, działa na rzecz pilotów i ma na swoim koncie jakieś większe sukcesy niż wyjazdy studyjne. Ale to już zupełnie inny temat..

  18. Kamyk ma rację, obecne stowarzyszenia niewiele wnoszą.Jest o nich raczej cicho.To powinna być organizacja z prawdziwego zdarzenia, swego rodzaju samorząd branżowy ale bardziej elastyczna i demoktatyczna niż np. korporacje prawnicze..Modus operandi da się opracować ale trzeba by rozpocząć prace koncepyjne, a także sondaże ,skierowane do całego środowiska pilotów i przewodników, jak oni to sobie wyobrażają i czego oczekują od takiego ciala.

  19. nie ma czegoś takiego jak stawki minimalne czy maksymalne. stawką obowiązującą jest taka, za która znajdzie się ktoś kompetentny żeby pracować. Jeżeli ktoś mi proponuje wyjazd i stawkę, która mnie satysfakcjonuje – biorę, jeżeli za mało, to odrzucam ofertę, ale nie mogę przez to płakać, że ja nie pojechałem a on wziął mniej. Widocznie dla niego było wystarczająco i nie ma takich wymagań jak moje. uprzedzę od razu „ale to pewnie tańszy i źle zrobi i klient ucierpi i biuro”. A co wy się martwicie o biuro?🙂 biura sprawa i zmartwienie nie wasze, przecież nie jedziecie bo odmówiliście ze zwgl na zbyt niską stawkę. Niech oni się martwią, a nie wy, bo to hipokryzja takie utyskiwanie, że obniża się jakość usług. Moja się nie obniża przez to, ze pojedzie z jakimś biurem słabszy pilot, dlatego, ze sam odmówiłem jazdy za zbyt niską stawkę.🙂 martwcie się o swój poziom usług. Zasda jest prosta – jeżeli świadczycie usługi tak wysokiej jakości, że pracodawcy BEDZIE SIE OPŁACAŁO zapłacić więcej i zatrudnić was a nie tę słabszą osobę – to to zrobi. Jeśli mu się nie opłaca, bo róznica bedzie niewielka /pozwólmy jednak, że to pracodawca ocenia co mu się opłaca, a nie my. jego małpy jego cyrk/, to wybierze tańszy produkt czy usługe. przecież tak działa cały rynek, a nie tylko turystyka.
    Skąd bierze się to przekonanie, że powinniśmy być inaczej traktowani, niż cały rynek, że powinny być stawki minimalne, poniżej nie wolno schodzić? W tym roku była długa zima, to i nowalijek jest mało a do tego są cholernie drogie. Gdyby był urodzaj i piękna pogoda – za tę samą rzodkiewkę płacilibyśmy 50% mniej. Proste:) Jest nadprodukcja pilotów, jest ich zbyt wielu na rynku, jest mało pracy, to stawki muszą się obniżyć. do jakiego poziomu? ano do takiego, który zaakceptuje na tyle kompetentny pracownik, żeby pojechać i dobrze wykonać swoją pracę. a ile to jest? właśnie tyle, za ile gotów jest pojechać. nie ma znaczenia, czy 100 czy 350. tyle ile ktoś zaakceptuje. normalne prawo rynku. ps Piotrze, a skoro na wspominki nas wzięło.. kurcze już nie pamiętam dokładnie, sporo lat minęło… ale w 1992 roku… cholera…za 6 dniowy wyjazd dostawałem w dietach rzecz jasna nieopodatkowanych coś /licząc już w nowych pln/ …460? 480 pln? coś koło tego. nie pamiętam🙂 plus jakieś 60 czy 80 zeta z umowy zlecenia.. ale mogę się mylić. to ponad 20 lat temu już było🙂

  20. Zgadzam się z Tomkiem. Takie są prawa wolnego rynku. Poza tym dotyczy to każdej branży działającej na zasadzie freelance. Wystarczy wejść na jakieś forum fotografów. Po prostu te (i inne zawody) są ogólnie dostępne dla każdego Kowalskiego (kiedyś bez informacji, Internetu, fotografii cyfrowej itp było trudniej, więcej barier wejścia, ale też mniej ludzi korzystało z usług turystycznych czy fotograficznych np). A to że inna jest jakość takiej usługi, to oczywiste. Że się posłużę jeszcze przykładem fotografii bo jest bardzo obrazowy. Jak weźmiemy kiepskiego fotografa na nasz ślub, to owszem zaoszczędzimy tysiąc czy półtora, ale pamiątka na całe życie będzie kiepska (przykład znajomego, któremu po fakcie kamerzysta na pytanie dlaczego film ze ślubu jest niezadowalającej jakości odpowiedział, że on jeszcze nie nagrywa w HD!!!! moja kamerka po sportów ekstremalnych mieszcząca się w dłoni i nagrywająca „na ślepo” nagrywa w HD, a „profesjonalny” kamerzysta nie). To samo z pilotami czy przewodnikami. Z drugiej strony są fotografowie drodzy, którzy za zdjęcia ze ślubu i wesela biorą 3000 zł, ale na brak zleceń nie narzekają i cały sezon mają obłożony. Dlaczego? Bo są naprawdę dobrzy.

  21. Kochani,
    fajnie, że macie takie wyobrażenie o stawkach, jak również o tym, żeby nie obniżać swoich wymagań płacowych. Ale przepraszam bardzo: gdzie Wy żyjecie????? Nie widzicie co się dzieje w kraju? Pracy (wszelakiej ) coraz mniej, ludziom żyje się coraz ciężej. Doskonale sobie z tego zdają sprawę właściciele biur podróży. Wiedzą, że jeśli nie jedna, druga osoba, to z pewnością następna ( z pocałowaniem ręki) weźmie pracę za grosze. Czy mieliście kiedykolwiek przed sobą widmo miesiąca za 500 zł????? W takich przypadkach możliwość zarobienia JAKICHKOLWIEK pieniędzy staje się priorytetem.
    „Dorabianie ” sobie jako pilot to dziś już rzadkość. Dzisiaj zawód pilota
    stał się dla wielu głównym zajęciem. Pomyślcie wszyscy, wypowiadający się tutaj o tym, kiedy będziecie usilnie namawiać żeby „nie zaniżać ” stawek.

  22. ale to co piszesz jedynie potwierdza zasadę działania rynku. Wszędzie jest tak samo, więc dlaczego tu miałoby być inaczej. potrzebuję pieniędzy – biorę jak leci, bo jest mało pracy, a nie wybrzydzam, że stawka mnie niegodna. mam sporo pracy i moge przebierać w ofertach? wtedy dyktuję warunki.

  23. Miałem imprezę, którą obsłużyłem na tyle dobrze, że biuro pojechało następną imprezę, a ja w nagrodę zostałem pomówiony o różne rzeczy przez pracownicę tego biura, która bardzo chciała jeździć jako pilot nie mając żadnych uprawnień i pojęcia o zawodzie pilota za oczywiście mniejszą stawkę !!

  24. skoro zostałeś pomówiony, to od tego masz sądy, żeby to wyprostować. ale nijak się to ma do stawki. skoro pracodawca zdecydował /ty możesz mieć odmienne zdanie, niemniej niewiele wnoszące pracodawcy, bo jak chyba sobie zdajesz sprawę to jego cyrk/, że jednak pracownica biura jest na tyle kompetentna, żeby jeździć, to widocznie patrząc z jego punktu widzenia, tak właśnie było. a że za mniejszą stawkę? co w tym złego? widocznie w ocenie pracodawcy jej kompetencje były wystarczające, Nie widział wielkiej różnicy, to po co przepłacać.?? a nawet jeśli wybrał źle, to powtórzę – co wy się martwicie o pracodawcę? jego zmartwienie. poza tym… gdybym miał „nagradzać” każdego pilota, za to, ze grupa wraca… za co chcesz nagrodę? twój, mój psi obowiązek, zapłacone mamy za to, żeby wykonać dobrze swoją pracę i nikomu łachy nie robimy. zapłacili nam za to.

  25. no chyba, że ma być tak: jadę i mi za to płaćcie, ale jak zrobię dobrze, to jeszcze dodatkowo muszę mieć nagrodę, bo inaczej będę robił na odwal?

  26. Pingback: “Nie pilotuję jeszcze w HD” – zarobki pilota wycieczek: jak wycenić swoją pracę / dyskusja | PilociWycieczek.pl·

  27. warto rozmawiac, warto organizować się nie tyle w grupy interesu ale w grupy zawodowe, Kierowcę broni prawo, ma regulowany czas pracy a my (piloci i przewodnicy?) nie mamy nic… opowieści o satysfakcji to bajki, pirmum viverre… powtarzali starożytni… kto się szanuje podwójnie zyskuje, kryzys kryzysem a godność i troska o naszych gosci priorytetem… jak biuru nie zalezy na jakości unikajmy ich, wnet upadną kiepscy i na polu będzie zdrowiej, pozdrawiam z tury po naszym cudnym kraju z Austriakami:)

  28. Warto czerpać inspirację z innych środowisk, Agenci turystyczni borykali się z podobnym problemem przez wiele lat, tzn. byli reprezentowani przez wiele podmiotów/stowarzyszeń, ale bez wiary i efektów. Dopiero rok temu powstał OSAT -> osat.pl który prężnie działa i jest prawdziwym głosem branży z którym muszą się liczyc partnerzy. Czyli jednak się da, podstawowym pytaniem jest nie tylko czego się oczekuje od takiego ciała, ale przede wszystkim jakie są aktualne problemy środowiska pilotów, w czym brakuje wspólnego głosu, rozwiązań itp. Polecam pomysł ze spotkaniem panelowym na które zaproszeni byli wszyscy zainteresowani tematem,

  29. Witam wszystkich ,kazdy z was ma wiele racji.Ale samym jałowym pisaniem nic się nie wskura.Podoba mi się pomysł jednego z kolegów aby zjednoczyć się. I tu moja proźba do Piotra Kruczka – może byś powołał taką grupę inicjatywną.

  30. Jak się cenimy tak mam płacą, klienci mówiący na stawkę 350 PLN (za zagranicę) „Pan chyba zwariował” są moimi dosyć częstymi rozmówcami; odsyłam ich do konkurencji i … najczęściej wracają .
    Ale wiem, że są studenci czy dziadkowie za 100. Jednak rozsądni organizatorzy już wiedzą że „tanie mięso psi jedzą’ i stawiają na jakość.ale na wyższe stawki trzeba sobie zapracować oczywiście jakością usług.

  31. Stawki stawkami, ale jeśli naprawdę znane biuro z woj, łódzkiego, a konkretnie Pan „dwojga imion” i nazwisko warzywne, na dzień przed wyjazdem Przysyła program gdzie jest po Ukrainie w ciągu jednego dnia przejazd 900 km + zwiedzanie i warunek że mam zdążyć na kolację o 21,oo bo inaczej zapłacę za nią z własnej kieszeni. Ponadto stwierdza że skoro wyjazd jest wieczorem to za ten dzień nie płaci, a ostatni zwiedzany obiekt jest na Ukrainie o godz. 17.oo, to za dalszy czas też nie płaci bo tu kończę pracę. Odmówiłem wyjazdy, zostałem obrzucony wyzwiskami gdzie zwrot „jesteś dziadem” był najłagodniejszy. A stawki zależą też od regionu z którego jest biuro, oraz dla jakiego bogatego klienta jest impreza.

  32. Grzegorz to dziwne, co prawda w innym temacie bo wynajmu autokarów, ale jednak z Panem dwojga imion i nazwiskiem warzywnym miałem zawsze dobre relacje.

  33. Pingback: Gimnazjaliści i profesjonaliści – freelancerze znaj swoją wartość | PilociWycieczek.pl·

  34. Pingback: Praca w turystyce daje satysfakcję? Więcej o pracy pilota wycieczek – o pasji, zarobkach i o realiach. | PilociWycieczek.pl·

  35. a wolny rynek? To mit uknuty przez polityków… po pierwsze człowiek, gość, uczestnik wycieczki, po drugie doceniony i szanowany pracownik, nie ważne czy przewodnik, pilot czy kierowca czy tez kelner. Uczciwy przedsiębiorca turystyczny wie ile kosztują „zusy” i życie, nawet to podczas pracy z wycieczką… Wiem jak trudno zrozumieć głodnego kiedy samemu jest się sytym… niedawno pracownik znanego incomingowego biura napisał mi, że ma pana z językiem – co wraca „na rynek” za 100 za dzień… nie wzruszyła mnie taka opowieść… co nie znaczy, że w nowym sezonie nie usiądzie on na moim miejscu…

  36. Miewałem czaem telefony np ze Stow. Emeryt. aby zaproponować grupie program(notowano bardzo dokładnie), a na końcu dopiero pytanie o cenę, zdziwieni że wogóle trzeba płacić (bo oni urodzili się w trudnych czasach), propozycję że dostanę na „flaszkę” słyszę wręcz przewlekle… Tak mnie w tym roku z Władysławowa emeryci wystawili że szok, na dzień przed wycieczką dostałem rezygnację bo babcia znalazła kogoś tańszego, być może za wspominaną „flaszeczkę”. zero szacunku dla człowieka, chyba nadchodzi koniec świata…

Możliwość komentowania jest wyłączona.