Agnieszka Biesiadecka: biura podróży ‚krzaki’ to czasem w pełni profesjonalne omnibusy

Agnieszka Biesiadecka - przewodniczka i pilotka / Fot. z archiwum prywatnego autorki

Agnieszka Biesiadecka – przewodniczka i pilotka / Fot. z archiwum prywatnego autorki

Trwa ciekawa dyskusja na temat sytuacji na rynku turystycznym, o działaniu organizatorów pilotów i o funkcjonowaniu małych biur podróży: zmieniają się kwoty gwarancji ubezpieczeniowych biur podróży i mali organizatorzy będą ponosić takie same koszty jak wielcy tour-operatorzy.

Kilka komentarzy jest już pod zaprezentowaną w osobnym artykule na PilociWycieczek.pl opinią Tomka Jungowskiego z opolskiego biura podróży Provence: „Jak lobbing dużych firm turystycznych kładzie na kolana małe biura„. Również w tym temacie prezentuję wypowiedź Agnieszki Biesiadeckiej – pilotki i przewodniczki warszawskiej:

Muszę się zgodzić z jednym z dyskutantów, że u nas prowadzenie biura podroży i tak jest tanie w porównaniu z Europą zachodnia ( w takiej Francji chociażby gwarancje są masakryczne, do tego ostre wymogi dotyczące lokalu itp.). Jednakże nie możemy porównywać naszej gospodarki z zachodnią i przy ogólnie niskich zarobkach ( ze stawkami za pilotaż włącznie) taka możliwość prowadzenia dodatkowej działalności w postaci organizowania kilku wyjazdów rocznie, to bardzo ważny zastrzyk pieniędzy dla wielu ludzi.

U nas z nieznanych mi powodów, zwykło się nazywać małe biura ” krzakami” za to dużych oszustów poważnymi firmami. Te „krzaki” to czasami w pełni profesjonalne omnibusy, potrafiące zorganizować imprezy o jakich dużym strukturom nawet się nie śniło. Takie działanie państwa wcale nie doprowadzi do profesjonalizacji turystyki i zabezpieczenia interesów klientów, tylko do koncentracji biznesu w turystycznych supermarketach, gdzie tak naprawdę nie będzie liczył się ani klient, ani jakość, tylko zysk i masówka. Ale widocznie o to właśnie chodzi…

(…) Problem jest i myślę, ze wyrzuci do szarej strefy wiele osób. Tzn, szarej strefy w sensie zezwoleń na działalność, bo zacznie powstawać więcej „Klubów podróżników” itp. – Polak potrafi, a jak państwo głupie, to co na to poradzić?

Dla potwierdzenia tych słów – od razu odpowiedź napisana z punktu widzenia osoby mającej kompetencje do organizowania specjalistycznych imprez, której autorką jest Barbara Zygmańska – przewodniczka tatrzańska, beskidzka i pilotka wycieczek:

Ja mając doświadczenie w kierunku „wschód” od dawna myślałam o tym, aby założyć niewielkie biuro i organizować właśnie 2-3 wyjazdy rocznie np. trekkingi w góry Krymu, czy nad Bajkał. Tereny są cudowne, a duże biura nie dostrzegają takich potrzeb. Dojazd pociągami i miejscowymi środkami lokomocji, więc przy dobrej organizacji stosunkowo małe jest ryzyko „utknięcia”. No niestety, zdecydowanie nie stać mnie na założenie własnego biura, tym bardziej że nie mam pojęcia czy taki pomysł miałby powodzenie i czy przebiłabym się na rynku.

Przeczytaj też:

Tomek Jungowski: jak lobbing dużych firm turystycznych kładzie na kolana małe biura

Tomek Jungowski: jak lobbing dużych firm turystycznych kładzie na kolana małe biura

10 responses to “Agnieszka Biesiadecka: biura podróży ‚krzaki’ to czasem w pełni profesjonalne omnibusy

  1. Pingback: Tomek Jungowski: jak lobbing dużych firm turystycznych kładzie na kolana małe biura | PilociWycieczek.pl·

  2. Aha, to na tym polega wolna konkurencja w branży, panie Zimowski? Jak klient czy biuro musi iść do przewodnika/pilota, to jest zamach na wolność gospodarczą, bezprawie i skandal. Ale jak to istniejący touroperator staje się „niechcianym wspólnikiem” ze względu na bezsensowne przepisy, to już jest ok🙂 ? Ciekawa interpretacja. Bardzo wymowna, zwłaszcza w Pańskich ustach.

  3. nie ma czegoś takiego jak mali czy duzi organizatorzy droga pani pilot. akurat pani powinna o tym wiedzieć, że według ustawy o usługach turystycznych występują organizatorzy, pośrednicy oraz agenci. przed wprowadzeniem w błąd czytelników radzę zweryfikować swoją wątpliwą wiedzę.

    • Całość wymiany poglądów dotyczy podziału mały-duży wg przerobu grup a nie wg normy ustawowej, której oczywiście nie ma: teza była taka, że ktoś kto organizuje kilka grup w roku i ma zarejestrowaną, ubezpieczoną działalność jako organizator – przy podniesionych sumach ubezpieczeniowych będzie musiał wycofać się z rynku

      • To może poczekajmy na to aż któryś z owych „małych organizatorów” mających iluśletnią tradycję rzeczywiście wycofa się z rynku? Dla mnie jest to nieprawdopodobne. Dopóki nie ma konkretów – to zwykłe bicie piany przez frustratów. Tak jak opowieści o „niemieckich sprzątaczkach” czy innych UFO które rzekomo odbiorą pracę polskim przewodnikom po deregulacji. Proszę pamiętać że sumy gwarancyjne to jedno a cena ubezpieczenia to drugie – ubezpieczyciel jeśli widzi że nie ma ryzyka może wystawić większą polisę bez drakońskiej podwyżki ceny.

  4. Proszę nie mylić tematów. W branży jest wolna i ogromna konkurencja. A jeśli jest ktoś na tyle nieudaczny że nie umie zorganizować więcej niż te marne kilka grupek rocznie to niech zmieni zajęcie.

  5. Nie ma czegos takiego jak mali czy duzi touroperatorzy? A to ciekawa teza….

  6. Jestem frustratem?? Robię od lat, kiedys (lata 90-te) 100-150 wycieczek szkolnych i firmowych-turystycznych rocznie; obecnie 15-25 rocznie. Mam wiernych klientów i zawsze jest to mój zarobek. Po 1500-2000 (a może i więcej) imprez naprawdę sie na tym znam. Zapłacenie nawet 1 500 zł ubezpieczenia to już jest dla mnie wydatek. Przy wyższej stawce – wycofam sie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.