Lotnisko Modlin – odległe, ciasne, nudne i nielubiane. Niech stoi puste!

ModlinWizzair nie chce wracać do Modlina (uff!!!), Ryanair zostawia powrót na koniec sezonu letniego 2013.

Ja też nie chcę stamtąd latać!

I mam na uzasadnienie swojej niechęci litanię argumentów! Nie wszystkie wynikają z tego, że nie jestem z północnej Polski, ani nie mieszkam w pobliżu lotniska. Chyba tylko w takich dwóch przypadkach (choć nie dla dojeżdżających do Modlina np. koleją przez Warszawę) wyloty z podwarszawskiego portu można by uznać jako dogodne. Co nie znaczy, że samo lotnisko jest wygodne. Najlepiej wiedzą o tym przewoźnicy, którzy niechętnie myślą o powrocie tam.

Gazeta.pl poinformowała we wtorek 23 lipca 2013:

To spory cios dla lotniska w Modlinie, które po naprawie pasa, od 3 lipca gotowe jest przyjmować samoloty pasażerskie. Już w zeszłym tygodniu linie Wizzair ogłosiły, że nie wrócą do Modlina. Chcą zostać na stałe na Okęciu.

W tej sytuacji lotnisko liczyło na szybki powrót linii Ryanair. To dla podwarszawskiego portu być albo nie być. Do niedawna irlandzki przewoźnik informował, że na Okęciu zostaje do września. We wtorek [23.VII] przekazał jednak, że zostaje tam o prawie dwa miesiące dłużej – do 26 października.

Wciąż nie wiadomo, co zrobi później. „Ryanair obecnie prowadzi rozmowy z lotniskiem Warszawa Modlin i wszelkie dalsze informacje będą publikowane na stronie internetowej Ryanair.com” – można przeczytać w komunikacie przewoźnika.

Dlaczego cieszę się, że Modlin stoi pusty

Z racji mojej ulubionej pracy pilota wycieczek latam często do różnych miast europejskich, do tego nieraz sam korzystam i prywatnie z tanich linii. I dobrych kilka już razy startowałem i lądowałem w Modlinie przed remontem nowego pasa startowego.

Nie wspominam tego miło:

  • odległy dojazd z Warszawy (40 km), drogi koszt ewentualnej taksówki (nocą nawet powyżej 200 zł!!!) i ograniczona siatka połączeń autobusowych oraz brak bezpośredniego połączenia kolejowego z terminalem;
  • na dojeździe stałe korki w szczycie dnia (marzeniem byłby osobny pas dla taksówek i dla autobusów) i związany z tym wydłużony czas transferu np. z centrum Warszawy (najlepiej i najbezpieczniej przewidzieć było nawet dodatkowe 1-2 godziny więcej by dotrzeć na obowiązkowe dla nas pilotów wycieczek 2 godziny przed odlotem);
  • w przypadku wylotów popołudniowych dodatkowa konieczność przeprawy przez zatkaną Warszawę na całej jej długości (dojeżdżam ze Śląska);
  • drogi parking (na początku bez alternatywy – za trzy dni parkowania zapłaciłem więcej niż za tydzień na tanich parkingach pod Okęciem);
  • zimą zewnętrzne parkometry praktycznie zamarzały, a jeszcze trzeba było do nich biegać wzdłuż głównej alei po wyjściu z ciepłego auta np. o 4 rano na zewnątrz przy minusowej temperaturze i silnym wietrze;
  • wokół „pustynia”, a pasażerowie oczekujący w przypadku spóźnienia samolotu lub zbyt wczesnego własnego przyjazdu są skazani tylko na ograniczoną infrastrukturę lotniskową (nie oferującą najmniejszej wygody, ani wyboru);
  • bardzo uboga oferta lotniska dla pasażerów: jeden czy dwa bary i skromne sklepy;
  • ciasno i niewygodnie przy odprawie: kolejki do bramki wyjściowej zawijały kilkakrotnie na powierzchni ok. 40m kwadratowych, a podobno już niektórych pasażerów zimą wypraszano do oczekiwania na płycie lotniska na mrozie;
  • i wreszcie z punktu widzenia pilota wycieczek: brak możliwości kulturalnej odprawy grupy (lotnisko nie pomyślało o przenośnych biurkach) : raz spod Informacji (mieli wielometrową półkę) wręcz z groźbą użycia ochrony zostaliśmy odsunięci wraz z innym pilotem odprawiając ponad 80 osób z dużej firmy korzystającej z węgierskiego przewoźnika na trasie do Budapesztu. Wszystko co rozdawaliśmy klientom musieliśmy kłaść na podłogę i trzymać w rękach).

Opinie pasażerów o lotnisku w Modlinie

Zajrzałem przy tej okazji co o modlińskim lotnisku pisali (w serwisie Pasażer.com) inni pasażerowie z niego korzystający…

Ton dominujący to:

ZALETY: ZDECYDOWANY BRAK ZALET !

WADY: Chyba wszystko co może ogarnąć wzrok na tym lotnisku to jedna wielka wada

Ale i do beczki dziegciu wpadło kilka łyżeczek miodu:

– Ładny wygląd, lotnisko czyste, schludne.

– Tanie piwo w sklepie bezcłowym . Bardzo miłe pieski szukające niedozwolonych specyfików .

– Brak ILS umożliwia przeprowadzanie prób podejścia do lądowania w warunkach ograniczonej widoczności. Przynajmniej piloci trzymają formę. Najpierw godzinna karuzela nad lotniskiem, potem zanurzenie w szarej mazi i poderwanie maszyny, a na koniec ocalenie na Chopina. No niby było jakieś urozmaicenie podróży ale przez to pociąg mi zwiał i 3h w plecy. Z drugiej strony usłyszeć jak klaskacze tłukli łapami po wylądowaniu – bezcenne.

– Ładna nazwa

– Podnosi ciśnienie – nieocenione przy braku kawy

Co dalej?

Jeśli Ryanair jednak wróci do Modlina to operator lotniska – z przychodami pomniejszonymi o stratę Wizzaira – pewnie będzie prowadzić go tak jak od początku… Powodzenia!

Mi jednak marzyłby się wygodniejszy dojazd: szczytem osiągnięć byłby dodatkowy pas zarezerwowany dla autobusów i taksówek w szczycie dnia, ale do podstaw należy lepsza siatka połączeń autobusowych z centrum Warszawy. Pasażerowie przed odlotem zawsze cenią bezpłatny internet… ba! wielu przydałyby się stacjonarne komputery z opcją wydrukowania kart pokładowych (dla tych niezorientowanych, którzy nie zrobili odprawy on-line). Sala oczekiwań na odloty już na początku okazała się definitywnie za mała, co może udałoby się przeorganizować kosztem długiego korytarza zewnętrznego. Ideałem byłyby wygodniejsze siedzenia z gniazdkami do ładowania sprzętu elektronicznego, jeżeli czasem ktoś już musi tam tkwić wiele godzin. Parę innych drobiazgów prosiłoby się o zmianę:  brak dotychczas wygodnej kawiarni (np. u góry) w głównym holu i przynajmniej jedna kasa parkingowa przydałaby się w wewnątrz. I te nieszczęsne biureczka dla biur podróży…

Piotr Kruczek - zobacz kategorię: BLOG
@LINKEDIN / @FACEBOOK / @TWITTER / @GOLDENLINE / @GOOGLE+
Advertisements