Kontrowersje „DEREGULACJA W TURYSTYCE” (1) – komentarze do artykułu Staszka Lipca w serwisie PilociWycieczek.pl

WIĘCEJ: DEREGULACJA - piszemy o tym / PilociWycieczek.pl
Deregulacja Premier.gov.pl

Fragment infografiki z bloga Premier.gov.pl

Wczoraj zaprezentowaliśmy obszerną wypowiedź: „Deregulacja w turystyce – głos w dyskusji / Stanisław Lipiec europeista, historyk, pilot wycieczek”. Dzisiaj przedstawiamy część komentarzy do artykułu od czytelników – osób z branży i nie tylko – zgadzających się lub polemizujących z poglądami Stanisława Lipca.

Stanisław Lipiec: Wprowadzajmy systemy weryfikacji umiejętności i wiedzy np. w ramach ogólnopolskiego związku stowarzyszeń, które byłoby członkiem międzynarodowego stowarzyszenia pilotów np. The World Federation of Tourist Guide Associations. Posiadanie prywatnych certyfikatów rozpowszechni się. Jestem pewien, że każdy potencjalny pracodawca będzie pytał każdego młodego człowieka o potwierdzenie swych kwalifikacji.

Adrian Lesiakowski:
Jedynie ten fragment o regulacjach samorządów budzi moje zdziwienie, szkoda, że autor nie pozostał konsekwentny. Ale ogólnie tekst świetny i świetnie, że ze środowiska samych zainteresowanych.

Dominik Socha:
Czyli – zamiast jednego szkolenia – 125 w każdym biurze z osobna? (za stosowną opłatą oczywiście) – i komu to jest na rękę? (przepraszam na kieszeń oczywiście). Zamiast państwowych uprawnienń instruktorskich (trenerskich), które były honorowane w pracy za granicą, ozdobne i kompletnie nieuznawane polskie związkowe? Dziękuję za taką normalność…

Stanisław Lipiec: Nie będzie już pseudokursów pilockich, organizowanych wirtualnie, egzaminów pilockich, na których zdanie trzeba się uczyć kwadrans wcześniej.

Barbara Thun:
Nie zgadzam się z opinią, że kursy pilockie to „pseudokursy”. Może tan pan uczył się na 15 min przed egzaminem. Ja miałam rzetelne 3 miesiące z egzaminem wewnętrznym i państwowym.

Alexandra Zaremba:
Nie zgadzam się z określeniem „pseudokursy”. Ja trafiłam na bardzo dobry kurs pilocki i sporo się na nim nauczyłam.

Stanisław Lipiec: Uprawnienia nic nie potwierdzają i niczego nie gwarantują. Zarówno wczoraj, jak i dziś.

Andrzej Jagiełło:
Autor [Stanisław Lipiec] nie prowadzi chyba wycieczek do Turcji, Włoch (Rzym??? Wenecja??? Ha…ha), Hiszpanii, czy Portugalii. Gdyby prowadził, być może zabiegałby o ciutkę łagodniejsza formę deregulacji. Prosty przykład, Goreme – Kapadocja, wchodzimy do Muzeum pod gołym niebem. W kasie pierwsze pytanie o licencję. Nie masz licencji, nie wchodzisz i przewodnik sam będzie opowiadał grupie…ha ha po turecku lub angielsku. Super sprawa, a ja mam fajrant i wolne??? Takich miejsc jest tysiące, zwłaszcza w krajach południa. O jakim więc równaniu do standardów UE tu mówimy?

Jaga:
Unia to nie cały Świat. Ja akurat jestem w kraju poza Unią i tu potrzebne są uprawnienia pilockie aby dostać wizę (tour-operator) i legalne pozwolenie na pracę. Bez tego ambasada tego kraju nie da viz tour operatorskich. Czyli problem jest. Takimi uprawnieniami inne kraje chronią swoje rynki pracy , czyli praca dla swoich obywateli tyle ze Ci nie znają języka polskiego akurat i pilot polski jest potrzebny. Ja akurat uprawnienia mam , ale młodzi bez uprawnień nie mają szansy na legalną pracę.

Dlaczego się o tym nie mówi wprost? Inne kraje takimi uprawnieniami chronią, swój miejscowy rynek pracy i dla polskich pilotów–przewodników brak uprawnień powoduje trudności, czego efektem będą małe zarobki lub wręcz „praca na czarno”. Dlaczego o tym się nie powie młodym wprost? Nie ukrywajcie faktów, no chyba że ktoś jest kompletnie nieświadomy jak wygląda praca za granica, poza Uniaą Europejską. I tu brak uprawnień powoduje ze Polska swojemu obywatelowi nie pomaga w ochronie jego interesu pracowniczego i jego praw. Dość mydlenia oczu nowym potencjalnym pilotom! Rynek pracy w turystyce jest tyle chłonny ile jest biur turystycznych i na ile one potrzebują kadr.

Stanisław Lipiec: Czy faktycznie dotychczas były potrzebne uprawnienia, kursy, egzaminy i wyśrubowane wymagania by uprawiać te sportowo – turystyczne zawody?

Piotr:
likwidując obecny system nauczania i egzaminowania wylano dziecko z kąpielą. Gdy 2008 roku przyjęto normę dotycząca kształcenia przewodników (EU15565:2008) nie dbano by ta, jako zalecana stała się podstawa programową dla kursów przewodnickich. Jednocześnie nie posiadamy systemu kształcenia zawodowego w kierunku przewodnickim i pilockim. Tak by to uczelnie kształciły i egzaminowały, konkurując poziomem o nowych kandydatów. Jesteśmy teraz w sytuacji totalnego rozkładu tej dziedziny gospodarki. Minie kilka, jak nie kilkanaście lat aż dziurę po obecnym systemie wypełni nowy sposób kształcenia. W tym okresie młodym wchodzącym na rynek będzie trudno zaistnieć. Zatrudniając teraz “pasjonata” wybiorę tego, którego znam i już go sprawdziłem. Młodemu dam szansę jak sprawdzi go inne biuro.

Jaga:
Brak uprawnień dopiero namnaża ilość kursów wszelakich i pseudo-ekspertow turystycznych, którzy to perrorują, że wiedzą wszystko i nauczą pilota. (…) Czy się zwiększy liczba miejsc pracy? Oczywiście nie, bo młodzi piloci nie znajdą, nagle zatrudnienia za godziwą płacę!

Stanisław Lipiec: W XXI wieku żaden papier i żadna pieczątka nie dają pewności zatrudnienia czy bezpieczeństwa.

Czarek Zawadzki:
Obecnie urzędy marszałkowskie takiego certyfikatu nie wydadzą i co ma zrobić ten świetny pasjonat, który ma wiedzę, talent itp – no czymś się musi pochwalić, zareklamować, aby móc wyjechać. Jak ma zacząć taki początkujący pilot? Zawsze taka licencja była pewnym poświadczeniem.
Dobre są tu przykłady izb branżowych, aby one wzięły na siebie certyfikowanie osób chętnych przystąpić do zawodu. Zgadzam się, że można będzie dopuszczać sinologa z zacięciem turystycznym na wycieczki do Chin, geografa na wycieczki po Polsce, varsavistę jako przewodnika miejscowego, itp..
Obecnie wydaje mi się, że w okresie przejsćiowym może być jeszcze trudniej wejsc na rynek osobom bez licencji, a więc wbrez założeniom ustawy. Bo zanim rynek zweryfikuje kompetencje i wyda opinię, to w jaki sposób ten młody pasjonata udowodni swojemu przyszłemu pracodawcy, że jest świetny w tym co robi? Jak dostanie swoje pierwsze zlecenie?
Dodam, że na terenie UE są miasta gdzie wymagane sa szkolenia a następnie egzamin na przewodnika miejskiego: np. Praga i Wiedeń.
O ile w przypadku Czech możemy mówić o pewnej zaszlości socjalistycznej, to co powiemy o Wiedniu?

Stanisław Lipiec: polska gospodarka i rynek pracy wchodzące w XXI wiek były obciążone silną dominacją Państwa na teoretycznie liberalnym rynku pracy. Porównanie na arenie międzynarodowej także nie wypadało dobrze. 374 zawody regulowane w sposób bezpośredni (wykluczamy tutaj koncesje, licencje i pozwolenia rzeczowe, które trzeba mieć by się czymś konkretnym zająć np. trzeba mieć koncesje na sprzedaż broni, by być jej sprzedawcą), to liczba przewyższająca zjawisko w  konserwatywnych i zbiurokratyzowanych Niemczech, Austrii, czy Szwecji.

Krzysztof Gubański:
Wszystko ładnie. Jednak ostatnim źródłem biurokratyzacji i regulacji w Niemczech, Austrii czy Szwecji jest ich „konserwatyzm”. Lekkie uproszczenie. Stopień regulacji jest tam wysoki, ale przepisy są tak skonstruowane, żeby instytucje kontrolne błyskawicznie dostosowywały się do zmiennych warunków nie tracąc kontroli nad dynamiczną rzeczywistością, a nie ją petryfikowały. Hasła „postęp” i „elastyczność” aż im wyłazi uszami. Sam jestem ciekaw jak to się ułoży, bo deregulacja w Polsce jest wprowadzana pod linijkę – wszyscy naraz na tych samych zasadach, bez uwzględnienia specyfiki niektórych zawodów. Jest ryzyko, że znowu wprowadzimy totalistyczną reformę wzorowaną na rozwiązaniach Zachodnich, ale pomijającą wszelkie niuanse.

Więcej komentarzy (łącznie już ponad 20) na naszym fan page’u: PILOCI WYCIECZEK oraz pod samym artykułem.

Reklamy

One response to “Kontrowersje „DEREGULACJA W TURYSTYCE” (1) – komentarze do artykułu Staszka Lipca w serwisie PilociWycieczek.pl

  1. Pingback: Odpowiedź na deregulację – co w turystyce powinniśmy zrobić! Tezy na Forum Pilotażu i Przewodnictwa. | PilociWycieczek.pl·

Możliwość komentowania jest wyłączona.